Proszę obrócić urządzenie

Blog

30.11.2020

Czy pandemia wpłynęła na ceny mieszkań?

Kiedy w marcu 2020 roku rząd ogłaszał dwutygodniową, narodową kwarantannę, a później przedłużał ją o kolejne tygodnie, mało kto spodziewał się chyba, że pandemia zostanie z nami jeszcze na długie miesiące. Oddziałuje ona na wszelkie sfery życia społecznego i gospodarczego, w tym również na rynek nieruchomości. Czy pandemia wpłynęła na ceny mieszkań? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Przewidywania ekspertów

Na początku pandemii uznano, że rosnące z roku na rok ceny mieszkań, nagle się załamią. Nieruchomości miały stanieć o 30–40 proc., i to z miejsca. Jak już wiadomo, tak się jednak nie stało.

Jak informuje Narodowy Bank Polski, przez ostatnie 3 lata nowe mieszkania podrożały w największych miastach o ponad 25 proc. – w Gdańsku nawet o 34 proc., podobnie jak w Katowicach, a w Opolu – o 35 proc.

Jak jest w dobie pandemii? Co ciekawe, w III kwartale 2020 roku, według NBP, w wielu miastach w Polsce padły rekordy cenowe za 1 mkw mieszkania. W stolicy był to średnio koszt powyżej 10 tys. zł za 1 mkw nieruchomości mieszkalnej, czyli o ponad 10 proc. więcej w perspektywie ostatniego roku. W Gdańsku za 1 mkw płacono przeciętnie ponad 9 tys. zł.

Dlaczego ceny mieszkań rosną w czasie pandemii?

O ile jeszcze w marcu czy w kwietniu Polacy odkładali plany mieszkaniowe na później, o tyle pewne oswojenie się z pandemią spowodowało ich reaktywację. Decyzji tej sprzyjały tanie kredyty hipoteczne. Cena kredytu zmalała w związku z rekordowo niskimi głównymi stopami procentowymi w Polsce. Banki po pierwszych zaostrzeniach polityki kredytowej, zwłaszcza w kwestii wysokości wymaganego wkładu własnego, zaczęły ją luzować. W efekcie udzielały kredytów, choć było ich mniej niż przed rokiem.

Obecnie mamy do czynienia z hamującym wzrostem cen, ale pandemia COVID-19 bynajmniej nie spowodowała nagłego spadku stawek za nieruchomości – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Więcej kupowano mieszkań dużych, droższych, które nabywali klienci z odłożonymi na ten cel środkami finansowymi. Niewielkie obniżki obserwowane są właściwie tylko na wybrane, mniej atrakcyjne lokale mieszkalne.